Dolce Vita - smak życia

lekcja nr 4 smak życia

Agnieszka Trolese Taste and travel

Buongiorno Signori e Signore! Odwiedziłam kilkadziesiąt krajów na świecie, ale jeśli miałabym wskazać jedno miejsce, w którym zawsze czuję się szczęśliwa, byłyby to Włochy. Nie znam drugiego tak różnorodnego i pięknego kraju jak ten: architektura, krajobrazy, kuchnia a nawet język zmienia się tu na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów. W moim przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia, która trwa już ponad dziesięć lat.

W tym czasie wyjechałam 3 razy na stypendium do Turynu i Mediolanu, ukończyłam filologię włoską, zwiedziłam niezliczoną ilość miast i miasteczek, napisałam pracę doktorską o włoskich mediach, i poznałam Włocha, dla którego zostawiłam pracę i wyjechałam skosztować życia pełnego słońca, ogromnej ilości makaronu i niesamowitych widoków - zamieszkaliśmy nieopodal romantycznej Wenecji.

Zakochałam się we włoskim dolce vita, w celebrowaniu życia, w codziennym świętowaniu przy stole, cieszeniu się małymi rzeczami, zwracaniu uwagi na detale i w docenianiu tego, co w życiu najważniejsze: rodziny i najbliższych nam osób. O tym, jak bardzo Włosi umieją poświęcić się dla rodziny, dowiedziałam się gdy na świat przyszedł nasz trzyletni dziś synek. Opowiem Wam o tym, co najbardziej uwiodło mnie w Italii, we włoskim stylu życia oraz w ludziach. Viva Italia!

Słodkie śniadania

Włosi umilają sobie dzień już od samego rana, jedząc śniadania na słodko. Zazwyczaj jest to cappuccino i rogalik z nadzieniem, kruche ciasto lub ciasteczka. W wolne dni lubią jeść śniadania poza domem, zawsze pięknie ubrani i wypachnieni. Szkoda, że nie możecie zobaczyć miny mojego męża, gdy w niedzielę, kontynuując polskie tradycje, przyrządzam na śniadanie jajecznicę! Za jajecznicę oberwało mi się także od włoskich ciotek – bo jak Włochy długie i szerokie nie do pomyślenia jest, by malutkiemu dziecku o poranku podawać do zjedzenia jajka!

Celebrowanie życie przy stole

Włosi uwielbiają się spotykać i godzinami spędzać czas przy jedzeniu. Gdy po raz pierwszy przyjechałam do Włoch właśnie to najbardziej mnie zachwyciło we włoskiej kulturze. Celebrowanie życia przy stole. Nie potrzeba tu specjalnych okazji by spotkać się w większym gronie w restauracji lub urządzić wspólne gotowanie w domu. I to niezależnie od wieku. Gdy studiowałam w Turynie regularnie chodziliśmy całą grupą na wieczorne aperitify, które zamieniały się w długie kolacje podczas których nawiązywaliśmy przyjaźnie. Gdy zamieszkałam z moim mężem bardzo podobało mi się, że spotyka się ze swoimi przyjaciółmi, zazwyczaj w kilkanaście osób, z dzieciakami, na wspólne weekendowe obiady. W Polsce, choć mam wielu przyjaciół, nigdy jakoś nie udawało nam się spotykać grupowo bez specjalnej okazji. A szkoda, bo we Włoszech odkryłam, że jest to wspaniałe doświadczenie – choć tak naprawdę to nic wielkiego - wygospodarowanie czasu dla ważnych dla nas ludzi, możliwość dzielenia się codziennymi sprawami podczas rozmowy. Dla mnie takie małe rzeczy mają ogromną wartość, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, w którym komunikujemy się na co dzień głównie przez internet.

Zwolnij i rozkoszuj się chwilą

Włosi naprawdę opanowali tą sztukę do perfekcji. I to wcale nie znaczy, że nie robią kariery, że nie gonią za sukcesem, wiecznie odpoczywają i mają więcej czasu niż my. Oni po prostu umieją się zatrzymać i zwyczajnie cieszyć krótką chwilą. Doskonale widać to w małych miasteczkach, gdzie nikt się nie śpieszy, ale dobitniej przemawia do mnie gdy jestem w Mediolanie, lub w Rzymie. Obserwuję biznesmenów, którzy wychodzą z biura, siadają w ulubionym barze, zakładają na nos ciemne okulary, kierują twarz w stronę słońca i cieszą oczy widokiem przechodniów. Lub gdy rano idą do kawiarni na cappuccino i chrupiącego rogalika – małe rytuały wypełniają ich dzień. Rozkoszowanie się takimi malutkimi, codziennymi przyjemnościami i umiejętność oderwania na chwilę od wszelkich obowiązków i zadań była jedną ze zmian, która wniosła wiele dobrego do mojego życia. Polecam ją stosować i Wam, dzięki temu każdy mój dzień może być pełniejszy, i nawet w najbardziej zabieganym okresie umiem odnaleźć czas dla siebie.

Rodzina na pierwszym miejscu

Kiedyś pojechałam do znajomych Włochów na kolację, na której było kilkanaście dorosłych osób i jedna sześcioletnia dziewczynka. Nie miałam wtedy jeszcze dziecka i nie mogłam uwierzyć, że spędziliśmy prawie cały wieczór słuchając piosenek córki właścicieli, bijąc brawo i oglądając teatrzyki, które przedstawiała specjalnie dla nas.

Wtedy zrozumiałam, że we Włoszech w domu rządzą dzieci.



Dziś gdy sama mam dziecko, które między podróżami wychowuje się w Italii, spoglądam na to wydarzenie z innej perspektywy, widząc jak szczęśliwy jest mój synek, gdy podczas wszelkich rodzinnych uroczystości włoskie ciotki, kuzyni i wujkowie pozwalają mu grać pierwsze skrzypce. Dla Włochów rodzina to największy skarb, babcie i ciotki zawsze znajdą czas by zająć się wnukami i uwierzcie mi, że robią to z największą przyjemnością.

Każdy region jest inny

Włochy to niewyczerpane źródło piękna. Tutaj zawsze będzie coś nowego do odkrycia i do spróbowania. I choćbyście nie wiem ile razy tutaj byli, zawsze można odnaleźć kolejne miejsca i smaki, które na nowo rozbudzą zachwyt. To przede wszystkim zasługa regionów, które tak bardzo się od siebie różnią – krajobrazowo, architektonicznie, kulinarnie, mentalnie, a nawet, choć nie wszyscy o tym wiedzą, językowo - ich mieszkańcy od setek lat posługują się różnymi dialektami. I tak Wenecja Euganejska słynie z pysznego Prosecco, sardynek i pomarańczowego Spritza, Toskanię kochamy za czerwone wina i kruche ciasteczka Cantucci, w Kampanii produkuje się wyśmienitą mozzarellę di bufola, która mało ma wspólnego z mozzarellą, którą znamy z supermarketu, a Sycylię kochamy za lody w bułce i surowe owoce morza, które nigdzie nie smakują tak, jak tam.



Mogłabym tak wymieniać bez końca, bo każdy z dwudziestu regionów ma coś wyjątkowego, czego nie znajdziecie nigdzie indziej. Lokalne produkty to podstawa włoskiej kuchni i regionalnych dań. Uwielbiam to, że czasami wystarczy przejechać godzinę lub dwie, by znaleźć się w zupełnie innej krainie smaków – nie uwierzycie, ale sos na bazie bazylii, pesto, w Ligurii smakuje zupełnie inaczej niż w każdym innym regionie.

Każdy region to także inne krajobrazy – Cinque Terre zachwycają kolorowymi miasteczkami położonymi na stromych klifach u wybrzeży Morza Liguryjskiego, Rzym onieśmiela skarbnicą zabytków i sztuki, w Toskanii odkrywamy malownicze, średniowieczne zamki i opactwa, a na Sardynii turkusowe morze, rodem z Karaibów. Ta różnorodność sprawia, że we Włoszech nigdy nie można się nudzić, nawet przyjeżdżając tu na weekend zawsze znajdziecie coś nowego do zobaczenia.



Kultura picia wina

We Włoszech istnieje ponad trzysta tysięcy winnic, które produkują niezliczoną ilość win. Każdy region słynie ze swoich apelacji, wśród których znajdują się takie perełki jak Barolo, czy Brunello di Montalcino, uznane za jedne z najlepszych i najdroższych na świecie trunków. Pokochałam ten świat, zrobiłam dwa kursy sommelierskie w Padwie, a do Toskanii jeżdżę każdego roku. Enoturystyka jest tutaj rozwinięta na szeroką skalę i każdemu, kto pragnie poznać prawdziwe włoskie slow life polecam wizytę w małej, rodzinnej agroturystyce. Będziecie mogli poznać proces wytwarzania wina, zobaczyć, jak powstają doskonałe sery oraz dowiedzieć się jak produkowany jest olej extravergine z oliwek.

Gdy po raz pierwszy odwiedziłam winnice w Piemoncie byłam zachwycona! Odkryłam, że za każdym z win kryje się historia ludzi, którzy je tworzą. Włosi nie tylko robią doskonałe wina, ale także opanowali do perfekcji sztukę degustacji oraz łączenia win z daniami. Bo w tym cały jest ambaras, by wino podkreślało smak dania – dzięki niemu każdy kolejny kęs smakuje zupełnie jak ten pierwszy, a nasze kubki smakowe nie zapełniają się tłuszczem z jedzenia. To we Włoszech dowiedziałam się, że do ryby można podać czerwone wino, ale powinno być ono odpowiednio schłodzone i pochodzić z łagodnych szczepów, to tam odkryłam, że szczep Nebbiolo świetnie łączy się ze smakiem gorzkiej czekolady, a także, że wina musujące idealnie pasują do przystawek na bazie owoców morza.

Prostota i detale

To prostota i detale definiują włoski styl – zarówno w jedzeniu, w relacjach jak i w modzie. Gdy zaczęłam mieszkać we Włoszech chciałam się wykazać i godzinami przesiadywałam w kuchni próbując stworzyć nadzwyczajnie wyrafinowane dania. A przecież wystarczy kawałek parmezanu, szynka w plastrach, dobre wino i doskonała kolacja jest gotowa! Włosi nie wydziwiają w kuchni – bazują na kilku produktach, z których umieją wyczarować najlepsze potrawy na świecie. Podobnie jest w ubiorze - kolorowe kolczyki, wyrazista szminka i fantazyjne buty nawet z najzwyczajniejszej kobiety tworzą interesującą postać, a klasyczna koszula i marynarka, od których mężczyźni nie stronią dodaje uroku każdemu. Włosi dbają o detale także w relacjach – nie szczędzą komplementów, lubią świętować i nie wstydzą się romantycznych gestów.

Dowiedz się więcej